Wszyscy wiedzÄ…, że póki nie powstanie zbiornik w Raciborzu, wezbrane wody Odry trzeba bÄ™dzie rozlać po drodze, nim zatopiÄ… WrocÅ‚aw. MieszkaÅ„cy opolskich wsi nie chcÄ… jednak tonąć za miastowych, a jeÅ›li już – to nie za darmo.
Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Opolu skarży się na coraz trudniejsze negocjacje z właścicielami działek nad Odrą. Kilka lat temu, na etapie wstępnych uzgodnień, zaakceptowali fakt, że muszą oddać pola na rzecz przeciwpowodziowych inwestycji. Teraz jednak zaczynają się targować, żądają wyższych cen albo zamiany działki na inną, rolniczo równie atrakcyjną. W gminie Cisek kilkanaście osób odmówiło podpisania umów użyczenia gruntów.
- To nie jest zÅ‚a wola, w wielu przypadkach chodzi o dziaÅ‚ki, których wÅ‚aÅ›ciciele sÄ… w Niemczech i trudno do nich dotrzeć. Ale sÄ… też rolnicy, którzy nie chcÄ… na tej operacji stracić. I ja ich rozumiem – tÅ‚umaczy wójt Alojzy Parys.
Jednym z opornych jest Olgierd DemboÅ„czyk z Kobylic, którego rodzina gospodaruje tu od pokoleÅ„, choć Odra regularnie zalewa pola i dom. Na Å›cianie stodoÅ‚y zaznaczono poziom wody w roku 1903, 1985 i ? wysoko nad gÅ‚owÄ… – w 1997 roku.
- Nie podpisaÅ‚em umowy, bo straciÅ‚bym 5 hektarów pola. To dla mnie za dużo, mam trochÄ™ ponad 20, a jak wejdziemy do Unii, to muszÄ™ mieć 15, żeby ziemiÄ™ dokupić – kalkuluje DemboÅ„czyk.
Tak samo rozumują rolnicy z podopolskiej gminy Prószków. W 1997 roku Odra przerwała wał w Boguszycach i płynąc ich polami zalała całe Zaodrze. Dziś Zaodrze jest bardzo dobrze chronione, a im rzeka grozi dalej. I będzie grozić zawsze, bo w planach zabezpieczenia Odry, Winów, Chrzowice, Folwark, Boguszyce, Źlinice i Zimnice Małe traktowane są jako Polder Opole, który ma przyjąć i zatrzymać 23 miliony metrów sześciennych wody. Plan jest taki: rzeka zaleje pola, ale same wioski będą chronione przez tak zwane wały opaskowe. Na razie tych wałów jednak nie ma i raczej długo nie będzie, bo władze gminy Prószków odmówiły naniesienia stosownych poprawek do swojego planu zagospodarowania przestrzennego.
- To inwestycja rzÄ…dowa, dlaczego my mamy za to pÅ‚acić? – pyta wójt Prószkowa Bernard Lellek.
W istocie nie chodzi jednak o 100 tysięcy złotych na poprawienie planu, ale o kwestię odszkodowań dla zagrożonych wodą rolników. Naodrzańskie mady, które miałyby zostać zalane, to świetne ziemie, na których rolnicy uprawiają dziś pszenicę i buraki. Jeśli jednak plany zostaną zmienione, a ich pola formalnie uznane za polder, to będą siali na własne ryzyko, bo zgodnie z przepisami, na polderach mogą występować jedynie użytki zielone. Rolnik może oczywiście pszenicą posiać, ale nikt mu jej nie ubezpieczy, a i rząd odszkodowania nie da.
- Ludzie straciliby 1.500 hektarów najlepszych pól. Nie pójdÄ… na to, bo kto dziÅ› siÄ™ zadowala łąkÄ… i krowÄ…? – pyta retorycznie Lellek.
Lokalne wÅ‚adze, idÄ…c rolnikom na rÄ™kÄ™, blokujÄ… wiÄ™c budowÄ™ wałów opaskowych, chcÄ…c wymusić korzystne dla mieszkaÅ„ców regulacje w sprawie odszkodowaÅ„. Jest to zrozumiaÅ‚e, ale szalenie ryzykowne, bo gdyby dziÅ› przyszÅ‚a wielka woda, to zalaÅ‚aby nie tylko pszenicÄ™, ale i domy. Wójt Lellek twierdzi jednak, że dopóki nie ma formalnie ustanowionego polderu, przewaÅ‚ w wale chroniÄ…cym Zaodrze zostanie wypeÅ‚niony workami z piaskiem i wsie bÄ™dÄ… bronione tak jak miasto. Jest to jednak chyba optymizm na wyrost – gdyby rzeka naprawdÄ™ zagroziÅ‚a Zaodrzu, to wÅ‚adze najprawdopodobniej skierowaÅ‚yby wodÄ™ na teren Polderu Opole, by zminimalizować straty.
Autor artykułu: MAREK ŚWIERCZ